Volkswagen T2 1979r.
Volkswagen T2 – legenda motoryzacji, odrestaurowana z sercem i obsesją na punkcie detali
Są samochody, które się sprzedaje. I są takie, których się oddaje dalej, z nadzieją, że trafią w dobre ręce.
T2 to nie auto. To symbol. To styl życia. To kawał historii na czterech kołach, który po pełnej renowacji wygląda lepiej niż w dniu, gdy opuścił fabrykę.
Zrobiony od A do Z.
Rozebrany do ostatniej śrubki i złożony na nowo – blacha, silnik, zawieszenie, wnętrze, instalacje. Wszystko po kapitalnym remoncie, albo nowe, albo odrestaurowane tak, że niemieccy inżynierowie z lat 70. byliby wzruszeni.
Wnętrze? Mobilny apartament.
Rozkładane łóżko, które w dzień udaje elegancką kanapę, a w nocy staje się Twoim najlepszym noclegiem na ziemi (i kołach).
Telewizor – bo klasyka klasyką, ale XXI wiek zobowiązuje.
Panele podłogowe – bo czemu nie wprowadzić domowego klimatu do mobilnego domu?
Tapicerka nowiutka, obszyta alkantarą – bo jak już robić, to z rozmachem.
Każdy detal dopieszczony. To nie był „remont”, to była restauracja duszy pojazdu.
Cena adekwatna do jakości i pasji.
Nie szukam „kto da najtaniej”. Szukam kogoś, kto wie, czym jest T2 i co znaczy mieć coś, co każdy obejrzy na parkingu, a dzieci będą chciały dotknąć jak jednorożca.
Jeśli marzysz o klasyku, który ma duszę i wygląda jak milion dolarów, to ten Volkswagen czeka właśnie na Ciebie.

